Wszystko wskazuje na to, iż już niebawem konsultacje społeczne w Łodzi prowadzone będą przez różne wydziały i jednostki urzędu miasta, ale przy wsparciu i nadzorze jednej komórki koordynującej. Tak przynajmniej wynika z koncepcji Urzędu Miasta Łodzi przedstawionej na spotkaniu roboczym.
W planach miasta jest też wyznaczenie w każdym wydziale urzędu osoby odpowiadającej za konsultacje społeczne. To wiązać będzie się z przeszkoleniem pracowników komórek merytorycznych UMŁ (w tym dyrektorów). Zaplanowane jest też przeszkolenie nowo utworzonego Oddziału ds. Konsultacji Społecznych (termin – początek marca br). Myśli się również o edukacji przedstawicieli jednostek pomocniczych w tym zakresie.
Najprawdopodobniej komórka koordynująca przygotowywać będzie również listę projektów i inwestycji przeznaczonych do konsultacji w danym roku kalendarzowym. Na jakiej podstawie będzie je wybierać? Od czego będzie to zależeć? Na pewno od poziomu oddziaływania danej inwestycji czy od znaczenia społecznego i finansowego danego projektu (o czym mówi Regulamin Konsultacji Społecznych). Póki co zauważyliśmy, że te kryteria nie są jednoznaczne. Pojawiają się pytania, które z planowanych projektów to te o zasadniczym znaczeniu społecznym? Czy również te lokalne – dotyczące osiedla? Według nas jak najbardziej, ale to z kolei oznacza, że projektów możliwych do skonsultowania będzie zbyt dużo, by móc je wszystkie poddać konsultacjom. Z resztą, tu nie chodzi o to by konsultować wszystko. Bardziej mniej, a lepiej. W każdym razie, kryteria doboru projektów do konsultacji, to temat, który wzbudza na razie sporo wątpliwości i poddawany będzie dyskusji podczas dalszych spotkań.
Decyzje jakie planowane są w mieście z pewnością napawają optymizmem. Wydaje się, że wszystko idzie w dobrym kierunku, a konsultacje społeczne doczekają się wreszcie koordynacji. Oczywiście wszelkie zmiany organizacyjne wymagać będą również odpowiedniego doprecyzowania obowiązków i funkcji poszczególnych osób koordynujących konsultacje, jak i komórek miasta za nie odpowiadających. Tylko wtedy proces konsultacji może mieć ‘ręce i nogi’.